Kodeksy postępowania dotyczące dostępności cyfrowej na gruncie Aktu o usługach cyfrowych
Wprowadzenie
Akt o usługach cyfrowych, czyli DSA, przewiduje szczególny mechanizm poprawy dostępności usług internetowych dla osób z niepełnosprawnościami. Są nim kodeksy postępowania dotyczące dostępności, uregulowane w art. 47 DSA (dalej jako kodeksy postępowania).
Kodeks postępowania można najprościej opisać jako uzgodniony zbiór zasad i dobrych praktyk, które mają wskazywać dostawcom usług internetowych, w jaki sposób zapewniać dostępność ich usług. Nie jest to kolejna ustawa ani rozporządzenie. Kodeks postępowania nie ustanawia więc w taki sam sposób jak przepis prawa nowych, powszechnie obowiązujących nakazów. Ma natomiast przekładać ogólne wymagania prawa na bardziej konkretne zasady postępowania.
W przypadku art. 47 DSA szczególnie ważny jest sposób tworzenia takich kodeksów. Nie mają ich przygotowywać wyłącznie platformy internetowe. Komisja Europejska ma zachęcać do ich opracowania i ułatwiać ten proces na poziomie całej Unii. W pracach mają uczestniczyć dostawcy platform i innych usług, ale także organizacje reprezentujące użytkowników, organizacje społeczeństwa obywatelskiego oraz właściwe organy publiczne. Celem jest poprawa dostępu do usług internetowych w sposób uwzględniający szczególne potrzeby osób z niepełnosprawnościami.
Warto podkreślić, że DSA nie sprowadza dostępności wyłącznie do technicznej konstrukcji strony internetowej. Artykuł 47 mówi o pełnym i skutecznym uczestnictwie na równych zasadach. Mówi też o takim projektowaniu i dostosowywaniu usług, aby osoby z niepełnosprawnościami mogły z nich korzystać. Wreszcie wymienia informacje, formularze i środki przewidziane w DSA. Mają być one łatwe do znalezienia, łatwe do zrozumienia i dostępne. To właśnie ten fragment stanowi ważny punkt wyjścia dla dalszej części raportu i dla pytania, czy dostępność należy oceniać tylko na poziomie poszczególnych elementów interfejsu, czy również całego procesu korzystania z usługi.
Artykuł 47
Kodeksy postępowania dotyczące dostępności
1. „Komisja zachęca do sporządzania kodeksów postępowania na poziomie Unii i ułatwia ich sporządzanie z udziałem dostawców platform internetowych i innych odpowiednich dostawców usług, organizacji reprezentujących odbiorców usługi i organizacji społeczeństwa obywatelskiego lub odpowiednich organów, aby promować pełne i skuteczne uczestnictwo na równych zasadach poprzez poprawę dostępu do usług internetowych, które dzięki ich pierwotnemu projektowi lub późniejszemu dostosowaniu uwzględniają szczególne potrzeby osób z niepełnosprawnościami.”
2. „Komisja dąży do zapewnienia, aby kodeksy postępowania służyły realizacji celu polegającego na zapewnieniu dostępności tych usług zgodnie z prawem Unii i prawem krajowym, aby zmaksymalizować ich przewidywalne wykorzystanie przez osoby z niepełnosprawnościami. Komisja dąży do zapewnienia, aby kodeksy postępowania służyły realizacji co najmniej następujących celów:
a) projektowanie i dostosowywanie usług, aby uczynić je dostępnymi dla osób z niepełnosprawnościami poprzez zapewnienie ich postrzegalności, funkcjonalności, zrozumiałości i solidności;
b) wyjaśnianie, w jaki sposób usługi spełniają mające zastosowanie wymogi dostępności, oraz udostępnianie tych informacji publicznie w sposób dostępny dla osób z niepełnosprawnościami;
c) udostępnianie informacji, formularzy i środków przewidzianych w niniejszym rozporządzeniu w taki sposób, aby były łatwe do znalezienia, łatwe do zrozumienia i dostępne dla osób z niepełnosprawnościami.”
3. „Komisja zachęca do opracowania kodeksów postępowania do dnia 18 lutego 2025 r. oraz do ich stosowania do dnia 18 sierpnia 2025 r.”
Dla niniejszej analizy szczególnie istotne są trzy aspekty tego przepisu. Po pierwsze, chodzi o rozumienie zwrotu: pełne i skuteczne uczestnictwo na równych zasadach. Po drugie, ustawodawca mówi o dostępności usług, a nie wyłącznie stron internetowych czy pojedynczych elementów interfejsu. Po trzecie, art. 47 ust. 2 lit. c wymienia nie tylko informacje i formularze, lecz także środki przewidziane w DSA. To daje dobrą podstawę do postawienia głównego pytania raportu: czy usługa jest rzeczywiście dostępna, jeżeli osoba niewidoma może obsłużyć jej interfejs, ale nie może za jego pomocą skorzystać z określonej funkcji albo przejść całej procedury?
Artykuł 47 Aktu o usługach cyfrowych (dalej jako DSA) należy czytać nie jako kolejny przepis nakazujący „stosowanie WCAG”, lecz jako próbę zbudowania łącznika między techniczną dostępnością usługi a rzeczywistą możliwością korzystania przez osobę z niepełnosprawnością z praw przewidzianych w DSA. Jest to szczególnie widoczne w art. 47 ust. 2 lit. c: przedmiotem dostępności mają być nie tylko formularze, lecz także informacje i środki przewidziane na mocy rozporządzenia, a mają być one łatwe do znalezienia, łatwe do zrozumienia i dostępne dla osób z niepełnosprawnościami. Jednocześnie ust. 1 wskazuje jako cel „pełne i skuteczne równe uczestnictwo”, zaś ust. 2 mówi o maksymalizacji przewidywalnego korzystania z usług przez osoby z niepełnosprawnościami.
To ważne doprecyzowanie w stosunku do naszej wcześniejszej rozmowy: „zgodność formalna” i „zgodność funkcjonalna” nie są kategoriami prawnymi z art. 47 ani terminami WCAG. Lepsze i precyzyjniejsze rozróżnienie brzmi: z jednej strony spełnienie mierzalnych wymagań technicznych dostępności, z drugiej — rzeczywista możliwość skutecznego wykonania określonego prawa w całej procedurze. Co interesujące, samo W3C przestrzega przed utożsamieniem tych dwóch rzeczy: treść może spełniać wszystkie kryteria sukcesu WCAG, a mimo to nie być użyteczna dla szerokiej grupy osób z niepełnosprawnościami; dlatego W3C rekomenduje dodatkowo badania użyteczności z udziałem takich osób.
Właśnie w tej luce widzę zasadniczą funkcję przyszłych kodeksów z art. 47. WCAG odpowiada przede wszystkim na pytanie „jak powinien działać dostępny element cyfrowy?”, natomiast kodeks art. 47 mógłby odpowiedzieć na pytanie „jak ma wyglądać dostępna droga prowadząca do skutecznego wykonania prawa z DSA?”. To nie jest semantyczna różnica. Badania nad zgłaszaniem bezprawnych treści pokazują, że użytkownik może technicznie obsłużyć wszystkie pola formularza, a mimo to nie odnaleźć właściwej procedury, nie rozumieć, którą ścieżkę wybrać, zrezygnować z powodu terminologii prawnej albo trafić do procedury zgłaszania naruszenia regulaminu zamiast do przewidzianego przez DSA zgłoszenia bezprawnej treści.
Drugi zasadniczy wniosek jest instytucjonalny. Kodeksy z art. 47 nie są kodeksami polskimi. Mają powstawać na poziomie Unii. Artykuł 47 ust. 1 powierza Komisji zadanie wspierania i ułatwiania ich opracowania przy udziale dostawców platform, innych usługodawców, organizacji reprezentujących odbiorców, społeczeństwa obywatelskiego i właściwych organów. Państwa członkowskie mogą mieć znaczenie jako źródło praktyki egzekucyjnej oraz poprzez swoich koordynatorów usług cyfrowych, ale nie jest to mechanizm dwudziestu siedmiu krajowych kodeksów.
Osobliwy stan prac: terminy minęły, a kodeksu nadal nie widać
Artykuł 47 ust. 3 wyznaczył dwa bardzo konkretne punkty czasowe: Komisja miała zachęcać do opracowania kodeksów do 18 lutego 2025 r. oraz do ich stosowania do 18 sierpnia 2025 r. Tymczasem w publicznie dostępnych materiałach Komisji przejrzanych na potrzeby tego badania nie znalazłem ani opublikowanego kodeksu dotyczącego dostępności na podstawie art. 47, ani projektu takiego kodeksu, ani wykazu jego sygnatariuszy, ani systemu sprawozdawczości z jego wykonywania. Najnowsza dostępna wersja strony Komisji dotyczącej kodeksów DSA, w tym wersja wygenerowana 3 września 2026 r., nadal ogranicza się w części o dostępności do ogólnego stwierdzenia, że Komisja może wspierać i ułatwiać ich opracowanie.
Jest tu bardzo ciekawa rozbieżność językowa między prawem a informacją Komisji o prawie. Oficjalne brzmienie art. 47 mówi w trybie oznajmującym, że Komisja „wspiera i ułatwia” opracowywanie kodeksów; w wersji angielskiej jest to „shall encourage and facilitate”. Ustęp 3 ponownie posługuje się konstrukcją nakazującą Komisji zachęcanie do ich opracowania przed wskazanymi datami. Natomiast aktualna strona informacyjna Komisji przedstawia sprawę w sposób fakultatywny: w polskiej wersji — „Komisja może również wspierać i ułatwiać”, a wersje niemiecka, hiszpańska i francuska wykorzystują analogiczne konstrukcje wskazujące na możliwość działania. Strona informacyjna oczywiście nie może zmieniać normy zawartej w rozporządzeniu.
To nie jest zatem opóźnienie naszego kraju. Niemiecki czy hiszpański użytkownik strony Komisji widzi zasadniczo ten sam stan: opis idei kodeksu, ale nie sam kodeks. Co więcej, kontrast z innymi kodeksami DSA jest bardzo wyraźny. Na tej samej stronie Komisja w odniesieniu do kodeksu zwalczania nielegalnego nawoływania do nienawiści podaje datę jego włączenia do ram DSA i wymienia dwunastu sygnatariuszy, a przy kodeksie dotyczącym dezinformacji informuje o ponad czterdziestu sygnatariuszach oraz o systemie sprawozdawczości. W części dotyczącej art. 47 niczego analogicznego nie ma.
Czy oznacza to, że Komisja Europejska naruszyła art. 47? Taki wniosek byłby na obecnym materiale zbyt daleko idący. Przepis nie zobowiązuje Komisji do jednostronnego ustanowienia kodeksu ani nie może zagwarantować, że prywatni dostawcy dobrowolnie podejmą zobowiązania. Najbardziej przekonująca wykładnia rozróżnia tutaj obowiązek aktywnego prowadzenia procesu od obowiązku osiągnięcia gwarantowanego rezultatu. Komisja ma zachęcać, organizować i ułatwiać proces; nie jest natomiast w stanie sama zapewnić dobrowolnego przystąpienia platform. Taka interpretacja wynika ze struktury art. 47 i ogólnego charakteru kodeksów DSA jako instrumentów dobrowolnych.
Ale z tego samego powodu brak kodeksu nie kończy analizy — lecz ją rozpoczyna. Prawidłowe pytanie kontrolne powinno brzmieć nie: „dlaczego Komisja nie wydała kodeksu?”, lecz:
Jakie sprawdzalne działania podjęła Komisja przed 18 lutego 2025 r. i przed 18 sierpnia 2025 r., aby realnie doprowadzić zainteresowane strony do stołu, wypracować treść kodeksów i skłonić dostawców do ich stosowania?
W publicznych materiałach odnalezionych w tym badaniu nie udało się odtworzyć dla art. 47 porównywalnej ścieżki obejmującej projekt dokumentu, konsultacje, listę uczestników, harmonogram negocjacji, wykaz zobowiązań, sygnatariuszy i sposób monitorowania. Nie dowodzi to, że żadne prace wewnętrzne lub niepubliczne nie były prowadzone, ale oznacza istotny problem przejrzystości: na podstawie materiałów publicznych trudno obecnie zweryfikować, w jaki sposób Komisja wykonała terminowo obowiązek zachęcania i ułatwiania przewidziany w art. 47.
To samo w sobie jest dobrym tematem dalszego badania prawnego. Można bowiem postawić tezę, że w przypadku dobrowolnego instrumentu obowiązek przejrzystości procesu nabiera większego, a nie mniejszego znaczenia. Skoro nie ma przymusu podpisania kodeksu, publicznie widoczna inicjatywa Komisji, udział organizacji osób z niepełnosprawnościami, projekt zobowiązań, odpowiedzi platform i wyniki monitorowania stają się podstawowym sposobem rozliczenia instytucjonalnego mechanizmu. Tę potrzebę dodatkowo wzmacnia fakt, że już w czasie negocjacji DSA Europejskie Forum Osób z Niepełnosprawnościami krytykowało pozostawienie dostępności w systemie dobrowolnych kodeksów, obawiając się, że osoby z niepełnosprawnościami nie będą mogły na równych zasadach korzystać m.in. z mechanizmów zgłaszania bezprawnych treści.
Po co w ogóle kodeks, skoro istnieją WCAG, dwie dyrektywy i polskie ustawy
Na pierwszy rzut oka konstrukcja art. 47 może rzeczywiście wydawać się nadmiarowa. W Unii istnieje już dyrektywa 2016/2102 dotycząca dostępności stron internetowych i aplikacji mobilnych podmiotów sektora publicznego, w Polsce wdrożona ustawą z 4 kwietnia 2019 r. o dostępności cyfrowej stron internetowych i aplikacji mobilnych podmiotów publicznych. Istnieje także Europejski Akt o Dostępności — dyrektywa 2019/882 — obejmujący określone produkty i usługi, takie jak handel elektroniczny, bankowość detaliczna, książki elektroniczne, część usług transportowych i komunikacyjnych; w Polsce jego odpowiednikiem jest ustawa z 26 kwietnia 2024 r. o zapewnianiu spełniania wymagań dostępności niektórych produktów i usług przez podmioty gospodarcze, której zasadnicze obowiązki stosuje się od 28 czerwca 2025 r.
Do tego dochodzi europejska norma EN 301 549, zapewniająca w systemie dyrektywy o dostępności stron podmiotów publicznych domniemanie zgodności. Norma w znacznym zakresie wykorzystuje kryteria WCAG 2.1. Komisja sama podkreśla jednak, że WCAG, EN 301 549 i unijne przepisy nie są tym samym: WCAG są międzynarodowymi wytycznymi technicznymi, natomiast skutek prawny w konkretnym systemie wynika z przepisów oraz — tam, gdzie ma to zastosowanie — ze zharmonizowanej normy.
Artykuł 47 nie „inkorporuje WCAG” w ścisłym sensie prawnym. Przejmuje natomiast dokładnie cztery zasady organizujące WCAG: usługa powinna być dostrzegalna, funkcjonalna, zrozumiała i solidna. Nie ma tam jednak odesłania mówiącego, że każda platforma ma na mocy art. 47 spełnić wszystkie kryteria sukcesu określonej wersji WCAG. To rozróżnienie jest ważne: art. 47 wykorzystuje język i logikę WCAG, ale dodaje własny, wyraźnie prawno-proceduralny kontekst DSA. I właśnie dlatego kodeks ma potencjalnie samodzielną rolę.
Po pierwsze, zakresy aktów nie pokrywają się. Dyrektywa 2016/2102 koncentruje się na podmiotach sektora publicznego. Europejski Akt o Dostępności obejmuje określony katalog produktów i usług, m.in. handel elektroniczny, lecz nie powoduje automatycznie, że każda usługa pośrednia i każdy mechanizm praw DSA stają się przedmiotem tego samego reżimu. Artykuł 47 jest natomiast osadzony bezpośrednio w regulacji dotyczącej usług pośrednich i platform internetowych.
Po drugie, art. 47 ust. 2 lit. c wykracza poza klasyczne pytanie o dostępność strony. Nakazuje projektować przyszły kodeks tak, aby dostępne były „informacje, formularze i środki” przewidziane przez DSA. Formularz jest więc tylko jednym z trzech wymienionych elementów. Redukowanie tego przepisu do dostępności samego formularza powodowałoby, że pozostała część lit. c oraz cel pełnego i skutecznego uczestnictwa traciłyby znaczną część swojego praktycznego sensu.
Po trzecie, WCAG celowo nie rozstrzyga wszystkich problemów użyteczności i procedury. W3C mówi wprost, że nawet pełne spełnienie testowalnych kryteriów nie gwarantuje użyteczności dla wszystkich osób z niepełnosprawnościami i zaleca badanie rzeczywistych użytkowników. Zatem kodeks art. 47 może stać się miejscem, w którym techniczny poziom dostępności zostaje połączony z wymaganiami dotyczącymi skutecznego wykonania konkretnego zadania prawnego.
Po czwarte, kodeks może tworzyć wspólne reguły proceduralne ponad pojedynczym kryterium technicznym: jak odróżniać zgłoszenie bezprawnej treści od zwykłego zgłoszenia naruszenia regulaminu; jak wyjaśniać podstawę prawną bez wymagania od użytkownika wiedzy prawniczej; jak potwierdzać przyjęcie zgłoszenia; jak komunikować wynik; jak umożliwiać odwołanie; jak przekazywać użytkownika do pozasądowego rozstrzygania sporu albo do koordynatora usług cyfrowych. Sama Komisja przedstawia prawa DSA właśnie jako powiązany ciąg obejmujący punkt kontaktowy, zgłoszenie bezprawnej treści, uzasadnienie decyzji, skargę wewnętrzną, pozasądowe rozstrzyganie sporu i skargę do krajowego koordynatora.
Po piąte, kodeks może ustalać mierniki wyniku, których WCAG zazwyczaj nie dostarcza: jaki odsetek osób niewidomych znajduje właściwą ścieżkę zgłoszenia; ilu użytkowników z niepełnosprawnością intelektualną rozumie różnicę między bezprawnością a naruszeniem regulaminu; jaki odsetek użytkowników porzuca procedurę; czy decyzja daje się odczytać za pomocą technologii wspomagającej; czy użytkownik potrafi z niej bezpośrednio przejść do środka odwoławczego. Takie mierniki są logicznym rozwinięciem podejścia W3C, które obok testów zgodności zaleca badania użyteczności z udziałem osób z niepełnosprawnościami.
W tym sensie kodeks nie powinien konkurować z WCAG, dyrektywą o dostępności stron ani Europejskim Aktem o Dostępności. Prawo i normy techniczne ustanawiają podstawę; kodeks może opisać, jak tę podstawę przełożyć na konkretne procesy realizowania praw z DSA. Sam art. 47 ust. 2 potwierdza tę komplementarność, nakazując, aby kodeksy zmierzały do zapewnienia dostępności zgodnie z prawem Unii i prawem krajowym. Kodeks nie może więc obniżyć obowiązującego standardu ani zastąpić obowiązku ustawowego dobrowolną deklaracją.
Takie rozumienie odpowiada również szerszemu prawu osób z niepełnosprawnościami. Komitet ONZ ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami ujmuje dostępność jako warunek rzeczywistego i równego dostępu do dóbr, informacji, komunikacji i usług udostępnianych publicznie, niezależnie od tego, czy dostawcą jest podmiot publiczny czy prywatny. Dostęp do technologii informacyjno-komunikacyjnych jest w tej perspektywie środkiem umożliwiającym korzystanie z innych praw, a nie wyłącznie właściwością techniczną interfejsu.
Co dokładnie znaczy „dostępny proces”
Proponuję używać w dalszych badaniach określenia „dostępny proces wykonywania prawa”, ale wyraźnie zaznaczać, że jest to kategoria analityczna, a nie termin zdefiniowany w DSA lub WCAG. Jej podstawą jest wspólne odczytanie celu art. 47 ust. 1, wymagań art. 47 ust. 2, a zwłaszcza lit. c, oraz poszczególnych praw proceduralnych przewidzianych w DSA.
W takim ujęciu dostępny proces istnieje wtedy, gdy osoba z niepełnosprawnością może samodzielnie i na równych zasadach przejść od powzięcia zamiaru skorzystania z prawa aż do uzyskania rezultatu albo uruchomienia kolejnego środka ochrony, a nie tylko wtedy, gdy może technicznie wypełnić formularz znajdujący się gdzieś pośrodku tej drogi.
| Etap wykonywania prawa | Pytanie o dostępność |
|---|---|
| Odnalezienie prawa | Czy użytkownik może znaleźć właściwy mechanizm bez przeszukiwania pomocy, regulaminu i kilku menu? |
| Rozpoznanie właściwej ścieżki | Czy rozumie różnicę między zgłoszeniem treści bezprawnej a zgłoszeniem naruszenia zasad platformy? |
| Zrozumienie wymagań | Czy wie, czego platforma od niego oczekuje i dlaczego, bez konieczności posiadania specjalistycznej wiedzy prawnej? |
| Wprowadzenie informacji i dowodów | Czy wszystkie pola, załączniki i mechanizmy uwierzytelnienia można obsłużyć technologiami wspomagającymi i różnymi metodami wprowadzania danych? |
| Wysłanie zgłoszenia | Czy błędy są wskazywane i wyjaśniane w dostępny sposób i czy użytkownik nie traci wcześniej wpisanych informacji? |
| Potwierdzenie i śledzenie | Czy użytkownik dostaje dostępne potwierdzenie, kopię zgłoszenia i informację o jego stanie? |
| Otrzymanie decyzji | Czy uzasadnienie jest dostępne technicznie, zrozumiałe i wskazuje konsekwencje? |
| Odwołanie i dalsza ochrona | Czy można bezpośrednio uruchomić skargę wewnętrzną, pozasądowe rozstrzyganie sporu lub skargę do właściwego organu? |
To podejście nie jest oderwane od konstrukcji DSA. Artykuł 16 wymaga mechanizmów zgłaszania bezprawnych treści, art. 17 — przekazywania uzasadnień decyzji moderacyjnych, art. 20 ustanawia system wewnętrznego rozpatrywania skarg, art. 21 umożliwia pozasądowe rozstrzyganie sporów, a art. 53 daje odbiorcom prawo wniesienia skargi do koordynatora usług cyfrowych. Komisja w swojej aktualnej informacji o prawach użytkowników również przedstawia te mechanizmy jako następujące po sobie sposoby korzystania z ochrony DSA.
Szczególnie ważny jest art. 16. Nie mówi on jedynie, że dostawca ma posiadać formularz. Mechanizmy zawiadamiania muszą być łatwo dostępne i przyjazne dla użytkownika, a zgłoszenie powinno umożliwiać przekazanie informacji potrzebnych do zidentyfikowania i oceny treści. W praktyce Komisja i organy krajowe traktują projekt całej ścieżki jako element podlegający kontroli, a nie jako kwestię estetyki strony.
Można więc wyobrazić sobie formularz, który przejdzie techniczny audyt WCAG, ale procedura pozostanie niedostępna w znaczeniu istotnym dla art. 47. Przykładowo: wszystkie pola mają poprawne etykiety i można je obsłużyć klawiaturą, lecz odnośnik do formularza jest ukryty na szóstej stronie pomocy; użytkownik musi najpierw sam wskazać konkretny przepis karny; platforma nie wyjaśnia różnicy między „naruszeniem prawa” a „naruszeniem zasad społeczności”; po wysłaniu formularza użytkownik otrzymuje nieczytelną wiadomość; nie wie, gdzie sprawdzić stan sprawy ani jak zaskarżyć decyzję. Techniczne kryteria poszczególnych ekranów mogą być w znacznej mierze spełnione, podczas gdy prawo pozostaje w praktyce trudno wykonalne. Takie rozróżnienie znajduje oparcie zarówno w konstrukcji art. 47, jak i w zastrzeżeniu W3C, że zgodność z kryteriami sukcesu nie przesądza o użyteczności dla wszystkich osób z niepełnosprawnościami.
Dostępność procedury ma ponadto wymiar poznawczy. Kryteria WCAG dotyczą m.in. czytelności, przewidywalności działania, etykiet i instrukcji, identyfikowania błędów, sugerowania sposobu ich naprawy, zapobiegania błędom przy operacjach niosących istotne konsekwencje oraz dostępnego uwierzytelniania. To bardzo dużo, ale kodeks art. 47 mógłby przełożyć te wymagania na charakterystyczne dla DSA sytuacje decyzyjne.
Przykładowo platforma nie powinna zmuszać użytkownika do wyboru z długiej listy ustaw, jeżeli ten potrafi prostymi słowami wyjaśnić, dlaczego uważa treść za bezprawną. Można zaoferować wyszukiwarkę kategorii, przykłady, pytania pomocnicze i możliwość opisania problemu własnymi słowami. Jest to szczególnie ważne, ponieważ art. 16 wymaga „wystarczająco uzasadnionego” wyjaśnienia bezprawności, ale nie czyni użytkownika profesjonalnym prawnikiem. Badania praktyki wskazują, że wymóg samodzielnego poruszania się po terminologii prawnej jest obecnie jedną z barier.
Co pokazuje praktyka zgłaszania bezprawnych treści
Najbardziej użytecznym empirycznie materiałem odnalezionym na potrzeby tego badania jest niemieckie badanie „Between Click and Consequence: An Evaluation of Platform Reporting Procedures under the Digital Services Act”, poświęcone praktycznemu korzystaniu z mechanizmów zgłaszania na dużych platformach. Autorzy zwracają uwagę na fundamentalny problem: procedury przewidziane przez DSA są często bardziej złożone niż zwykłe zgłoszenia naruszeń regulaminu platformy. Ścieżka DSA bywa związana z dodatkowymi potwierdzeniami, przekazywaniem danych osobowych i terminologią prawną, podczas gdy zgłoszenie naruszenia zasad społeczności może wymagać zaledwie kilku kliknięć.
To jest niemal modelowy przykład problemu, który powinien rozwiązywać kodeks z art. 47. Użytkownikowi mogą być bowiem dostępne dwa poprawnie zakodowane formularze, ale jeżeli prostsza i bardziej widoczna ścieżka prowadzi do zgłoszenia regulaminowego, a ścieżka korzystania z ustawowego prawa z art. 16 jest ukryta, bardziej skomplikowana i wymaga wiedzy prawnej, to osoby potrzebujące szczególnie prostych, przewidywalnych i zrozumiałych interakcji mogą być systematycznie kierowane do słabszego mechanizmu.
W symulacji opisanej w tym badaniu poprawne rozpoznanie kategorii problemu nie przekładało się na wybór właściwego kanału DSA. W analizowanych zadaniach właściwą kategorię rozpoznawało około 61 proc. badanych w przypadku Mety, 75 proc. w przypadku TikToka i 82 proc. w przypadku X, podczas gdy faktyczna ścieżka przewidziana przez DSA została wybrana odpowiednio jedynie przez około 9 proc., 2 proc. i 11 proc. uczestników. Te liczby powinny być traktowane jako wyniki konkretnego eksperymentu, a nie ocena całej populacji użytkowników, ale znakomicie pokazują różnicę między istnieniem mechanizmu a jego odnajdywalnością i rozpoznawalnością.
Jeszcze mocniejszy jest wynik dotyczący porzucania procedury. W badaniu około 27 proc. rozpoczętych zgłoszeń prowadzonych ścieżką DSA zostało przerwanych, wobec około 4 proc. w przypadku zgłoszeń opartych na zasadach społeczności. Jednocześnie uczestnicy dość dobrze oceniali wiele elementów samej interakcji — większość uważała kolejne kroki za stosunkowo łatwe. Innymi słowy, problem nie sprowadzał się do jakości pojedynczego ekranu: narastał na poziomie całego procesu, wyborów i obciążenia użytkownika.
To jest bardzo ważny materiał dla przyszłego kodeksu, ale trzeba zaznaczyć ograniczenie: badanie nie stanowi kompleksowego audytu dostępności z udziałem reprezentatywnej grupy osób z różnymi niepełnosprawnościami. Pokazuje ogólną użyteczność i tarcie proceduralne. W badaniu literatury nie znalazłem dotychczas porównywalnego, szerokiego badania DSA, które jednocześnie wykonywałoby techniczne testy WCAG mechanizmów zgłaszania i prowadziło zadania użytkowe z osobami niewidomymi, słabowidzącymi, z niepełnosprawnościami ruchowymi, poznawczymi oraz osobami głuchymi. To wyraźna luka badawcza i jeden z najbardziej obiecujących tematów na lata 2026–2027.
Co więcej, organy egzekwujące DSA zaczynają dochodzić do podobnych wniosków bez odwoływania się jeszcze bezpośrednio do art. 47. W październiku 2025 r. Komisja Europejska przedstawiła wstępne ustalenia wobec Facebooka i Instagrama dotyczące mechanizmów zgłaszania. Uznała wstępnie, że mogą one nie spełniać wymogu łatwej dostępności i przyjazności dla użytkownika, ponieważ zawierają niepotrzebne kroki i rozwiązania projektowe mogące wprowadzać w błąd lub zniechęcać do zgłoszenia. Postępowanie pozostawało w toku w materiałach Komisji dostępnych w 2026 r.; nie należy więc przedstawiać wstępnego stanowiska jako prawomocnego stwierdzenia naruszenia.
Jeszcze bardziej interesujące z perspektywy procedury są działania irlandzkiego regulatora Coimisiún na Meán. W grudniu 2025 r. wszczął formalne postępowania dotyczące mechanizmów zgłaszania TikToka i LinkedIn, badając m.in. to, czy sposób zaprojektowania ścieżki może prowadzić użytkownika do przekonania, że zgłasza bezprawną treść, podczas gdy w rzeczywistości zgłasza jedynie naruszenie regulaminu platformy. Badany jest więc dokładnie problem rozpoznania rodzaju wykonywanego prawa, a nie tylko dostępności przycisku „Zgłoś”.
Już wcześniejszy irlandzki przegląd z 2024 r. wskazywał, że około jedna trzecia skarg dotyczących usług cyfrowych wiązała się z trudnościami ze zgłaszaniem bezprawnych treści. Regulator kierował pytania o zgodność art. 16 do szeregu platform i wskazywał wymóg łatwej dostępności i przyjazności mechanizmów.
W praktyce można również odnaleźć cząstkowe dobre wzorce, ale należy bardzo ostrożnie odróżniać je od stwierdzenia, że dana platforma jest „dostępna”. Niemieckie badanie pokazuje na przykład, że X na wcześniejszym etapie wyraźniej od części konkurentów rozdzielał zgłoszenie treści bezprawnej od zgłoszenia naruszenia zasad platformy. Może to zwiększać widoczność właściwej drogi prawnej. Jednocześnie wyniki eksperymentu były dalekie od idealnych, więc jest to dobra praktyka pojedynczego elementu, a nie rekomendacja całego systemu X.
Podobnie pomoc YouTube w polskiej wersji zawiera instrukcje prowadzące użytkownika krok po kroku do opcji związanych z problemami prawnymi oraz mechanizm historii zgłoszeń pozwalający sprawdzać ich stan. Są to korzystne wzorce w zakresie instrukcji i informacji zwrotnej, lecz na podstawie samej strony pomocy nie można stwierdzić pełnej zgodności całej procedury z WCAG ani wymogami art. 47. Do takiego wniosku potrzebne byłoby badanie rzeczywistego interfejsu oraz wykonanie zadań z użyciem technologii wspomagających.
Właśnie w tym miejscu kodeks z art. 47 mógłby zrobić jakościowy krok dalej. Zamiast wymagać jedynie „dostępnego formularza”, powinien zobowiązywać sygnatariuszy do testowania ukończenia całej procedury. Na przykład można mierzyć, jaki odsetek osób niewidomych potrafi bez pomocy znaleźć właściwą ścieżkę art. 16, przesłać zgłoszenie, odebrać decyzję i uruchomić środek odwoławczy. Te wyniki można byłoby publikować z podziałem na rodzaje niepełnosprawności, wraz z liczbą przerwanych procedur i najczęstszymi punktami porzucenia. Taki system stanowiłby proceduralny odpowiednik testu dostępności technicznej. Podstawą tego kierunku są zarówno cel art. 47, jak i podejście W3C zalecające łączenie testów zgodności z badaniami z udziałem użytkowników z niepełnosprawnościami.
Polska na tle innych państw Unii
Najpierw trzeba rozdzielić dwa poziomy. Na poziomie art. 47 Polska, Niemcy, Hiszpania czy Irlandia znajdują się w tej samej sytuacji, ponieważ przedmiotem przepisu są kodeksy unijne inicjowane i ułatwiane przez Komisję. Brak opublikowanego kodeksu na stronie Komisji nie jest luką polskiej transpozycji. Potwierdza to także fakt, że niemiecka, hiszpańska i francuska wersja strony Komisji przedstawiają ten sam stan.
Różnice pojawiają się natomiast na poziomie egzekwowania innych proceduralnych obowiązków DSA, przede wszystkim art. 16. Niemcy są interesujące ze względu na działania Bundesnetzagentur oraz rozwinięte badania społeczeństwa obywatelskiego nad realnym działaniem mechanizmów zgłoszeniowych. W przywołanym badaniu opisano m.in. testowanie mechanizmów platform przez niemieckiego koordynatora przed wyborami federalnymi oraz skargi organizacji HateAid dotyczące procedury TikToka.
Irlandia jest jeszcze ważniejszym laboratorium egzekwowania ze względu na właściwość wobec szeregu dużych dostawców mających tam siedzibę. Coimisiún na Meán przeszedł od ogólnego przeglądu mechanizmów zgłoszeniowych do formalnych postępowań dotyczących TikToka i LinkedIn, przy czym przedmiotem zainteresowania regulatora jest nie tylko techniczne działanie formularza, lecz także to, czy architektura procesu nie dezorientuje użytkownika co do prawnego charakteru zgłoszenia.
Hiszpania dostarcza natomiast interesujących materiałów społeczeństwa obywatelskiego. W literaturze dotyczącej mechanizmów DSA przywoływane są m.in. eksperymenty organizacji Maldita dotyczące zgłaszania oszukańczych treści. Ogólny obraz badań europejskich jest zbieżny: samo uruchomienie formalnej ścieżki DSA nie oznacza jeszcze, że użytkownik potrafi ją odnaleźć ani że jest ona równie prosta jak ścieżka regulaminowa.
Polska jest w szczególnej sytuacji instytucjonalnej. DSA jako rozporządzenie obowiązuje bezpośrednio w Unii od 17 lutego 2024 r., natomiast krajowe ramy instytucjonalne były długo opóźnione. Pierwsza polska ustawa wdrożeniowa została zawetowana przez Prezydenta 9 stycznia 2026 r.
Stan jest jednak bardzo świeży: 4 września 2026 r. Sejm przyjął poprawkę Senatu i zakończył prace parlamentarne nad nową ustawą, która wyznacza Prezesa UKE na koordynatora ds. usług cyfrowych. Ustawa została skierowana do Prezydenta RP i według informacji UKE ma wejść w życie po 30 dniach od ogłoszenia, jeżeli zostanie podpisana. Oznacza to, że na dzień 7 września 2026 r. nie należy jeszcze przedstawiać nowych pełnych ram jako obowiązującej ustawy.
Projekt przewiduje dla Prezesa UKE m.in. prowadzenie postępowań w sprawie naruszeń DSA, rozpatrywanie skarg użytkowników, certyfikację zaufanych podmiotów sygnalizujących i organów pozasądowego rozstrzygania sporów oraz przyznawanie statusu zweryfikowanego badacza. Ma również powstać Krajowa Rada do spraw Usług Cyfrowych. To może w przyszłości stworzyć w Polsce instytucjonalne miejsce do systematycznego badania dostępności wykonywania praw DSA — choć sam kodeks z art. 47 pozostaje przedsięwzięciem unijnym.
To rozróżnienie jest kluczowe dla oceny Polski. Nie można zarzucić Polsce, że nie opracowała kodeksu art. 47, ponieważ to nie jest jej zadanie. Można natomiast badać, czy polski system egzekwowania DSA uwzględni dostępność przy rozpatrywaniu skarg dotyczących art. 16, art. 20 i innych praw użytkowników. Tu doświadczenia Irlandii i Niemiec mogą mieć dla UKE bezpośrednią wartość praktyczną.
Polska ma przy tym własny dość rozwinięty dorobek regulacyjny dotyczący dostępności cyfrowej. Ustawa z 2019 r. przewiduje nie tylko wymagania wobec stron i aplikacji podmiotów publicznych, lecz również procedurę żądania zapewnienia dostępności cyfrowej lub alternatywnego sposobu dostępu. Polski Akt o Dostępności nakłada natomiast od 28 czerwca 2025 r. wymagania na określone usługi podmiotów gospodarczych, w tym handel elektroniczny, oraz obowiązki informowania o sposobie spełniania wymagań dostępności. Doświadczenia z tych systemów mogłyby zostać wykorzystane w polskim wkładzie do przyszłych prac nad art. 47.
Jak powinien wyglądać rzeczywiście wartościowy kodeks art. 47
Kodeks ograniczony do zdania „sygnatariusze stosują WCAG na poziomie AA” w dużej mierze zmarnowałby potencjał art. 47. Techniczne wymagania dostępności są potrzebne, ale w unijnym porządku prawnym istnieją już inne instrumenty służące ich operacjonalizacji. Wartość dodana kodeksu powinna polegać na przełożeniu czterech zasad dostępności na pełne procedury korzystania z praw DSA.
Kodeks powinien przede wszystkim ustanowić zasadę, że żaden ustawowy środek DSA nie może być trudniejszy do odnalezienia ze względu na sposób prezentacji niż porównywalny mechanizm regulaminowy platformy. Jeżeli platforma oferuje dwa rodzaje zgłoszeń, różnica między nimi powinna zostać wyjaśniona przed dokonaniem wyboru prostym językiem, wraz z informacją o konsekwencjach obu ścieżek. Wyniki badań niemieckich i działania regulatora irlandzkiego pokazują, że obecnie właśnie na tym etapie może powstawać zasadnicza bariera.
Po drugie, kodeks powinien przyjąć zasadę minimalizacji obciążenia prawnego użytkownika. Użytkownik powinien podawać fakty i przyczynę, dla której uważa treść za bezprawną, ale system powinien pomagać mu w kwalifikacji poprzez proste kategorie, wyszukiwanie i przykłady. Wymaganie od każdej osoby znajomości numeru przepisu lub fachowej terminologii może w szczególności obciążać osoby z niepełnosprawnością poznawczą, ale również wszystkich pozostałych użytkowników. Badania procedur pokazują, że obecne formalne kanały DSA potrafią wymagać większej wiedzy prawnej niż zwykłe zgłoszenia regulaminowe.
Po trzecie, cały proces powinien spełniać kryteria techniczne właściwe dla interakcji wieloetapowej: poprawną obsługę klawiaturą i technologiami wspomagającymi, właściwe zarządzanie fokusem, dostępne instrukcje i komunikaty o błędach, brak utraty wprowadzonych danych, odpowiedni czas na reakcję oraz komunikowanie dynamicznych zmian stanu w sposób możliwy do rozpoznania przez czytnik ekranu. WCAG zawiera już wiele kryteriów przydatnych do takich sytuacji, w tym dotyczących błędów, etykiet, uwierzytelniania, widoczności fokusu i komunikatów o zmianie stanu.
Po czwarte, wynik procedury również powinien być dostępny. Zawiadomienie o otrzymaniu zgłoszenia, uzasadnienie decyzji, informacja o terminie i środku odwoławczym oraz sama możliwość wniesienia skargi powinny być traktowane jako część tej samej usługi. Nie wystarczy, że pierwszy formularz jest dostępny, jeżeli później użytkownik dostaje dokument, którego nie może odczytać, albo odwołanie jest dostępne wyłącznie przez niedostępny element aplikacji. Logika praw DSA ma charakter sekwencyjny, a art. 47 odnosi dostępność do „środków” przewidzianych w całym rozporządzeniu.
Po piąte, kodeks powinien ustanowić mierzalne badania z udziałem osób z niepełnosprawnościami, a nie ograniczać się do automatycznych skanerów. Minimalny program badań mógłby obejmować użytkowników niewidomych korzystających z różnych czytników ekranu, osoby słabowidzące, osoby korzystające wyłącznie z klawiatury albo oprogramowania rozpoznającego mowę, osoby głuche oraz osoby z niepełnosprawnościami poznawczymi. Wyniki powinny mierzyć ukończenie realnych zadań prawnych, a nie liczbę wykrytych błędów kodu. W3C wprost wskazuje potrzebę łączenia testowania kryteriów z badaniami użyteczności osób z niepełnosprawnościami.
Po szóste, kodeks powinien zobowiązywać sygnatariuszy do publicznego raportowania skuteczności procedur. Art. 47 ust. 2 lit. b już zakłada publiczne i dostępne wyjaśnianie, w jaki sposób usługi spełniają obowiązujące wymagania dostępności. Można tę regułę rozwinąć o dane o liczbie przebadanych procesów, wynikach badań użytkowników, zgłoszonych barierach, czasie ich usuwania i znanych ograniczeniach.
Po siódme, trzeba zagwarantować udział samych osób z niepełnosprawnościami i ich organizacji w opracowaniu oraz monitorowaniu kodeksu. Nie byłby to dodatek konsultacyjny: art. 47 ust. 1 wprost przewiduje wielostronny proces z udziałem organizacji reprezentujących odbiorców i społeczeństwa obywatelskiego. W świetle wcześniejszej krytyki Europejskiego Forum Osób z Niepełnosprawnościami brak takiego udziału znacząco osłabiałby wiarygodność dobrowolnego instrumentu.
Najbardziej użytecznym miernikiem kodeksu byłoby zatem nie pytanie:
„Ile stron formularza spełnia WCAG?”
lecz:
„Jaki odsetek użytkowników z określonymi niepełnosprawnościami potrafi samodzielnie odnaleźć właściwy środek DSA, prawidłowo go uruchomić, ukończyć procedurę, zrozumieć rezultat i — gdy jest to potrzebne — skutecznie skorzystać z kolejnego środka ochrony?”
To właśnie pozwalałoby zmierzyć „pełne i skuteczne równe uczestnictwo”, do którego odwołuje się art. 47.
Sztuczna inteligencja i treści generowane dynamicznie jako następny etap badań
Pytanie o sztuczną inteligencję jest szczególnie interesujące dlatego, że WCAG da się stosować do dynamicznych usług, ale nie rozwiązuje całego problemu dostępności procesu generatywnego. WCAG obejmuje treść pojawiającą się dynamicznie oraz interakcję z aplikacją. Przykładowo kryterium dotyczące komunikatów o zmianie stanu wymaga, aby ważna zmiana — taka jak rozpoczęcie przetwarzania, błąd, pojawienie się wyniku czy zakończenie operacji — mogła zostać programowo rozpoznana przez technologie wspomagające bez konieczności przenoszenia fokusu.
Jeżeli więc system generuje odpowiedź przez kilkanaście sekund, interfejs powinien w sposób dostępny przekazać użytkownikowi, że generowanie się rozpoczęło, że trwa, że się zakończyło albo że wystąpił błąd. Przyciski zatrzymania, ponowienia lub wykonania dalszej czynności muszą pozostawać obsługiwalne odpowiednimi metodami wejścia, a pojawienie się nowej treści nie powinno powodować nieprzewidywalnej zmiany fokusu. Są to zastosowania klasycznych zasad dostępności do nowego rodzaju interfejsu.
Trudniejsza część zaczyna się jednak wewnątrz wygenerowanego wyniku. Odpowiedź systemu może za każdym razem mieć inną strukturę: nagłówki, listy, tabelę, kod programu, wzór matematyczny, wykres, obraz, przypisy albo interaktywne elementy. Dostępność trzeba więc zapewniać w czasie działania usługi, a nie tylko jednorazowo przed jej publikacją. Statyczny audyt kilku ekranów nie mówi wystarczająco dużo o dostępności tysięcy możliwych wyników generowanych później. Wynika to z samego charakteru dynamicznej treści oraz z wymagań WCAG dotyczących struktury, informacji programowo określalnych i komunikatów o stanie.
Jeszcze dalej idzie problem równoważnego dostępu do funkcji. Wyobraźmy sobie usługę sztucznej inteligencji, w której odczyt wygenerowanej odpowiedzi przez czytnik ekranu działa bez zarzutu, ale istotna funkcja — na przykład uruchomienie pogłębionego badania, załączenie dokumentu, zmiana trybu pracy albo utworzenie określonego rodzaju wyniku — nie jest możliwa do wywołania metodą interakcji dostępną danemu użytkownikowi. Ocena samej odpowiedzi tekstowej nie wychwyci wtedy bariery. Problem leży wcześniej: użytkownik nie może w ogóle rozpocząć czynności, z której inni użytkownicy korzystają w ramach tej samej usługi. To przykład pokazujący, dlaczego przyszłe badania powinny obejmować funkcje i ścieżki wykonywania zadań, a nie tylko zawartość ekranów. Podejście takie jest spójne z naciskiem W3C na funkcjonalne testowanie oraz rzeczywistą użyteczność.
Jednocześnie należy zachować prawne rozróżnienie: nie każda usługa wykorzystująca sztuczną inteligencję jest automatycznie platformą objętą wszystkimi obowiązkami DSA, a art. 47 nie ustanawia generalnego europejskiego prawa dostępności wszystkich systemów sztucznej inteligencji. Zakres obowiązku zawsze zależy od kwalifikacji konkretnej usługi i innych mających zastosowanie przepisów. Wątek badawczy powinien więc dotyczyć w pierwszej kolejności usług i procedur objętych DSA, które wykorzystują generowanie dynamiczne lub sztuczną inteligencję.
Na lata 2026–2027 szczególnie wartościowy byłby zatem eksperyment łączący trzy warstwy oceny. Najpierw techniczny audyt zgodności z mającymi zastosowanie kryteriami dostępności. Następnie badanie zadaniowe z osobami z różnymi niepełnosprawnościami: „znajdź mechanizm”, „uruchom funkcję”, „wykonaj zgłoszenie”, „zrozum decyzję”, „odwołaj się”. Wreszcie ocena skutku: ilu badanych rzeczywiście wykonało prawo lub funkcję bez pomocy, ile czasu to zajęło, w którym miejscu pojawiały się błędy i ilu użytkowników zrezygnowało. Metodologicznie byłoby to rozwinięcie zarówno podejścia W3C do badań użyteczności, jak i badań nad faktycznym korzystaniem z mechanizmów DSA.
Podsumowanie
Artykuł 47 jest obecnie jednym z bardziej niedocenionych przepisów Aktu o usługach cyfrowych. Nie dlatego, że ustanawia twardy, nowy standard techniczny — właśnie tego nie robi — lecz dlatego, że otwiera możliwość powiązania dostępności cyfrowej z wykonywaniem praw proceduralnych użytkownika. Jego brzmienie idzie wyraźnie dalej niż dostępność formularza: odnosi się do usług, informacji, formularzy i środków przewidzianych w DSA, a celem ma być pełne, skuteczne i równe uczestnictwo osób z niepełnosprawnościami.
Jednocześnie mechanizm instytucjonalny art. 47 znajduje się w trudnym położeniu. Terminy 18 lutego i 18 sierpnia 2025 r. upłynęły, a na dzień 7 września 2026 r. oficjalna strona Komisji poświęcona kodeksom DSA nadal nie przedstawia kodeksu dostępności, sygnatariuszy ani systemu monitorowania. Co więcej, strona posługuje się słabszym, fakultatywnym sformułowaniem, że Komisja „może” wspierać takie kodeksy, podczas gdy samo rozporządzenie powierza Komisji aktywne zadanie wspierania i ułatwiania ich opracowania i wskazuje konkretne terminy.
Na tej podstawie nie można jeszcze odpowiedzialnie stwierdzić naruszenia prawa przez Komisję. Można jednak postawić znacznie mocniejszy i dobrze uzasadniony zarzut badawczy: publicznie dostępny materiał nie pozwala obecnie ocenić, czy Komisja wykonała przewidzianą w art. 47 rolę z intensywnością odpowiadającą celowi przepisu i wyznaczonym terminom. Jest to przede wszystkim deficyt sprawdzalności i przejrzystości procesu.
Najważniejsze odkrycie empiryczne jest natomiast takie, że problemy, które przyszły kodeks powinien rozwiązać, już są widoczne. Badania procedur zgłaszania pokazują bardzo niski poziom wyboru właściwej ścieżki DSA i znacznie wyższe porzucanie formalnych procedur niż zwykłych zgłoszeń regulaminowych. Komisja i regulator irlandzki badają przypadki, w których niepotrzebne kroki, zwodnicze wzorce projektowe lub niejasne rozróżnienie między prawem a regulaminem mogą ograniczać skuteczność mechanizmu. Wszystko to dotyczy dostępności rozumianej szerzej niż możliwość naciśnięcia przycisku.
Dlatego centralne pytanie przyszłego kodeksu powinno brzmieć:
Czy osoba z niepełnosprawnością może na równych zasadach z innymi użytkownikami odkryć, zrozumieć, uruchomić, ukończyć i — gdy to potrzebne — zakwestionować procedurę przewidzianą przez DSA?
Jeżeli odpowiedź brzmi „nie”, technicznie dostępny formularz nie rozwiązuje problemu. Jeżeli odpowiedź brzmi „tak” i można to wykazać w badaniach z udziałem osób z niepełnosprawnościami, wówczas zaczynamy zbliżać się do tego, co art. 47 nazywa pełnym, skutecznym i równym uczestnictwem. To właśnie ta przestrzeń między kryteriami WCAG a realnym wykonaniem prawa wydaje się dziś najważniejszym uzasadnieniem istnienia kodeksów z art. 47 i zarazem jednym z najbardziej obiecujących kierunków badań nad dostępnością cyfrową w latach 2026–2027.
Powiązane artykuły
Te teksty rozwijają zagadnienia omówione w tym artykule lub pokazują ich praktyczne zastosowanie.
